seminarium
Druga część wpisu na temat seminarium Ádáma Miklósi. Dzisiaj będzie o genetyce oraz emocjach. Pierwszą część artykułu można znaleźć tutaj: Ádám Miklósi – seminarium Osobowość i Emocje u psów.

Drugiego dnia seminarium, czyli w niedzielę, zaczęło się od krótkiej prezentacji nt. genetyki. Dowiedzieliśmy się w jaki sposób geny mogą wpływać na zachowanie. Okazuje się, że jeden gen może wpływać na różne zachowania i kombinacja różnych genów może wpływać na jedno zachowanie. Dokładniej jednak odpowiedzialne są za to allele i odmiany jednego genu.  Dlatego jest to trudne do zbadania. Załóżmy, że gen Y jest odpowiedzialny za chorobę X, to oznacza, że pewne odmiany genu Y powodują większe prawdopodobieństwo zachorowania na chorobę X. Czyli nie gen Y jest odpowiedzialny za tę chorobę, ale niektóre allele tego genu. File:Chromosome-DNA-gene.png

U ludzi stwierdzono, że gen DRD4 wpływa na impulsywność oraz deficyt uwagi. Zakładając, że u psów ten sam gen może wypływać W taki sposób naukowcy przebadali wpływ genu DRD4 na następujące zachowania:

  • aktywność/impulsywność
  • uważność/deficyt uwagi

Badaniu poddano dwie grupy owczarków niemieckich, psy rodzinne i psy policyjne o dwóch typach genu:

  • grupa psów z dwoma allelami typu 2
  • grupa psów z allelami typu 2/3a lub 3/3a

Wnioski z badań:

  1. W grupach psów rodzinnych rodzaj genu nie miał wpływu na zachowanie
  2. U psów policyjnych różnica była bardzo duża: grupa psów z 2 kopiami krótszego allelu (grupa 1) mają niższy poziom aktywności w porównaniu z tymi które mają dłuższy typ allelu (grupa 2)
  3. Długość alleli miała również wpływ na sukces w egzaminie końcowym: więcej punktów za umiejętności i posłuszeństwo otrzymały psy, które miały przynajmniej jedną kopię allelu trzeciego.

Ponadto wykazano, że:

  1. Młodsze psy mają krótszy okres uwagi
  2. Psy niewyszkolone mają krótszy okres uwagi w porównaniu do wyszkolonych
  3. Im pies jest bardziej zaawansowany w szkoleniu tym dłużej jest w stanie skupić uwagę

Jeśli natomiast chodzi o drugą część niedzielnych wykładów, to mimo, że wydaje się to absurdalne, naukowcy wciąż zadają sobie pytanie “czy psy mają emocje?”. Nadal jest to sprawa nierozstrzygnięta, ponieważ nie ma żadnych badań naukowych, które by udowodniły, że zwierzęta odczuwają emocje! Dzieje się tak dlatego, że podobnie jak umysł emocje znajdują się w mózgu i są niewidoczne. Skoro ich nie widzimy to trudno je zbadać i udowodnić, że istnieją. [Przypomniał mi się właśnie mem, który niedawno pokazała mi młodsza córka. Brzmiał mniej więcej tak:
– Wierzysz w boga?
– Tak.
– A wierzysz w jednorożce?
– Nie.
– Dlaczego?
– Bo nigdy żadnego nie widziałem.
Mam nadzieję, ze nie uraziłam nikogo wierzącego, natomiast skojarzyło mi się to z psimi emocjami – nie widzimy ich a mimo to wierzymy że istnieją.]

Jako ludzie mamy podobne umysły i na podstawie obserwacji jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, co czuje drugi człowiek i ocenić, czy jest szczęśliwy czy smutny. Na tej podstawie zakładamy, że umysł psa jest na tyle podobny, że możemy również obserwując psa ocenić, czy jest szczęśliwy czy smutny. Jednak dla naukowców niewystarczającym argumentem jest założenie, że skoro pies jest tak podobny do człowieka, to jego umysł jest równie podobny do ludzkiego (zgodnie z zasadą, że jeśli A jest podobne do B, a B podobne do C, to zakładamy, że A jest podobne do C). [w końcu to nie matematyka ;)]

Krótka historia emocji u zwierząt

Karol Darwin, etolog, niedługo po swoim dziele o ewolucji wydał książkę  “the Expression of the Emotions in Man and Animals”. Było to bardzo odważne posunięcie, ponieważ w ówczesnych czasach wielu naukowców uważało, że zwierzęta nie odczuwają emocji, oczywiście przysporzyła mu wielu przeciwników oraz falę krytyki.

Jaak Panksepp (2011) próbował połączyć układ nerwowy z pojawieniem się emocji u zwierząt badając głównie szczury. Wykorzystywał wiele argumentów analogicznych – skoro u szczura ten stan fizjologiczny, to jest on podobny u psów czy kotów.

Z kolei Rose (2007) wykazuje, że mózg człowieka jest dużo bardziej skomplikowany, więc nie można twierdzić, że tak różne struktury mózgu mogą odpowiadać za te same stany emocjonalne.

Ádám Miklósi twierdzi, że nie powinniśmy skupiać się na tym jak chcemy to argumentować, tylko bazować na faktach!

Podsumowując wiemy tylko tyle, że niczego nie ustalono na pewno, więc potrzeba bardzo solidnych badań, aby dowiedzieć się, w jaki sposób psy rozumieją emocje i jak widzą je u ludzi i innych zwierząt.

Następnie poznaliśmy niektóre ważne definicje (poniżej) oraz kilka teorii klasyfikujących emocje:

  • Klasyczna:strach, złość, pożądanie, (żal)
  • Ekman: smutek, radość, wstręt, wtrach, zaskoczenie, złość
  • Plutchik: radość, zaufanie, strach, zaskoczenie, smutek, wtręt, lęk, złość, oczekiwanie

Emocja to proces umysłowy, który wchodzi w interakcję z percepcją przedmiotu lub wydarzenia i zmienia gotowość behawioralną przez zmiany w stanach umysłowych.

Emocje należy oddzielić od uczuć. Ponieważ uczucia to subiektywne doświadczenia – jeden osobnik będzie szczęśliwy przez godzinę, inni przez kilka dni; mogą być również różne poziomy odczuć.

To w jaki sposób rozumiemy emocje u ludzi wpływa na to, jak rozumiemy emocje u psów. Natomiast musimy odejść od szufladkowania. Powinniśmy zacząć od etologii, a nie wychodzić od ludzkich emocji.

Wiemy, że psy doświadczają przyjemnych i nieprzyjemnych stanów emocjonalnych oraz niski i wysoki stopień pobudzenia (koncepcja Russela, 1980). Jeśli pobudzenie trwa przez dłuższy czas, wówczas mówimy o nastrojach.

Chcąc zbadać, jak psy odczuwają emocje, zaczynamy od zadania sobie pytania, jaka jest funkcja danego zachowania – czyli np. pozyskanie zasobu, który chcemy mieć. Posiadanie jedzenia jest niezbędne do życia, zatem ten stan emocjonalny jest przyjemny, więc możemy skategoryzować go jako “radość”; podobnie odczuwa pies jedzący smakołyk. Problem polega na tym, czy możemy nazywać go “radością”. Tak czy inaczej jest to pozytywny stan emocjonalny.

W każdym razie ponieważ nie widzimy emocji przeprowadzając badania, mówi się o konkretnych zachowaniach, np. zamiast używać słowa “radość” naukowcy mówią o “zachowaniach związanych z radością”. Generalnie sama etykieta nie ma takiego znaczenia, jak funkcja konkretnego zachowania. Ádám Miklósi twierdzi, że musimy być bardzo ostrożni używając stwierdzeń typu “pies się cieczy” w porównaniu do człowieka, czy też tak samo jak człowiek.

Niektóre stany emocjonalne mają funkcję komunikacyjną. Na przykład wyraz pyska służy pokazaniu drugiemu osobnikowi – teraz się złoszczę, więc lepiej uciekaj. Skoro pies potrafi rozpoznać złość u drugiego osobnika, to człowiek również powinien ją rozpoznać. Obrzydzenie –  sugeruje innemu osobnikowi, żeby tego nie jadł, czyli informuje swoje środowisko. Podobnie działa zaskoczenie – chcemy poinformować grupę, że pojawiło się coś nowego w środowisku. Atakując chcemy zwiększyć postawę ciała (uszy i ogon w górę), uciekając chcemy się zmniejszyć, skurczyć.

Łatwiej jest nam mówić o psach, które są z nami najbliżej i najdłużej. Trudno jednak zrozumieć powiedzenie “szczęśliwa pszczółka”, łatwiej rozumieć, że jeśli pszczoła wraca do ula niosąc coś dobrego, to jest w pozytywnym stanie emocjonalnym.

Podsumowując trudno się mówi o emocjach zwierząt.  Nie możemy powiedzieć, czy emocje istnieją czy nie. Bardziej skupiamy się na tym, jakie są funkcje konkretnych emocji.

Po tym przydługim [kilkugodzinnym (sic!)] wstępie, poznaliśmy kilka badań w różny sposób podchodzących do emocji u psów, badających m.in.:

  • w jaki sposób ludzie myślą o emocjach swojego psa
  • co trenerzy myślą o emocjach psach
  • czy psy potrafią odczytywać ludzkie emocje i jak na nie reagują
  • czy psy potrafią rozpoznawać emocje wyłącznie na podstawie mimiki twarzy, itp.

Natomiast wnioski z tych badań były tak mgliste, że niewiele wnoszą do tego, co wiemy obecnie nt. emocji.

Podsumowaniu profesor Miklósi powiedział nam, że to dopiero początek badań i ma nadzieję, że za kilka lat będzie nam więcej mógł na ten temat powiedzieć.